Wielki Tydzień

Wielki Tydzień

okres trwający tydzień, poprzedzający Jastrę – Wielkanoc

Jastrowe świanta w Borach Tucholskich

Niedziela Palmowa

Niedziela Palmowa –zwana dawniej Kwietną jest wstępem do obchodów Wielkiego Tygodnia, który obfituje w obrzędy religijne i zwyczaje ludowe.
Tego dnia w kościołach święci się wierzbowe gałązki – palmy – pokryte młodymi pąkami kwietnymi – baziami, ułożone w wiązki i przepasane kolorowymi wstążkami.
Świeże pędy wierzbowe według pradawnych wierzeń posiadają magiczną moc – chronią przed chorobami, zapewniają bezpieczeństwo ludziom, zwierzętom i budynkom, sprawiają pomyślność urodzaju.
Święcone palmy po powrocie do domu gospodarze umieszczali w izbie, zatykając je za świętymi obrazami, by zapewniały rodzinie pomyślność. Każdy z rodziny połykał chociaż jedną bazię, by ustrzec się przed chorobami gardła i gorączkami. Pokruszone bazie dodawano do karmy dla zwierząt domowych i do ziarna siewnego.
W czasie burzy święcone palmy stawiano w oknach, by chroniły drewniane chałupy przed pożarem od uderzenia pioruna. Migracja ludności sprawiła, że w drugiej połowie XX wieku rozpowszechnił się na Pomorzu zwyczaj kolorowych palm – gałązek zdobionych papierowymi kwiatami, wstążkami, suchymi trawami i drobnymi kwiatkami suszonymi jesienią.
Wykonane przez twórców – rękodzielników sprzedawane są na jarmarkach, straganach przykościelnych i w sklepach z wyrobami artystycznymi. Finezja wykonania palmy i pomysłowość wykonawcy sprawiają, że palmy różnią się od siebie kolorami, materiałem, wielkością i są prawdziwymi arcydziełami. Również dzieci wykonują takie palmy na zajęciach w szkole.
Przyniesione do kościoła, święcone tak jak gałązki wierzbowe, są podczas świąt miłym elementem dekoracji wnętrza.

Wielki Tydzień

Dawniej w Wielką Środę na Jutrzni (nabożeństwo przed wschodem słońca) kościoły wypełnione były wiernymi.
Każdy chciał zobaczyć, jak proboszcz z wikarym po zakończeniu nabożeństwa wychodzą z kościoła główną nawą i uderzają brewiarzami o ławki.
Tradycja nakazywała czynić to na pamiątkę Męki Pańskiej. Po zakończeniu ceremonii kościelnej młodzież męska, a właściwie wyrostki, z przygotowanymi wcześniej kijami zakradali się do kruchty, by po wyjściu księży z kościoła naśladować ich, uderzając kijami o ławki tak mocno, że obecni jeszcze w kościele wierni podskakiwali ze strachu.
Przeganiani przez bogobojnych parafian wybiegali z kościoła, by swoje figle powtórzyć za rok.

Wielki Tydzień był czasem porządkowania nie tylko domostw, ale i własnego wnętrza poprzez liczne posty i umartwiania się na pamiątkę ostatnich dni życia Chrystusa.
W parafiach odbywały się rekolekcje wielkopostne zakończone spowiedzią świętą, przygotowujące wiernych do godnego przeżycia świąt wielkanocnych. Tak też dzieje się i dziś.
Gospodynie zajmowały się porządkami. Do niedzieli wszystko musiało być oczyszczone: dusza, ciało, chata i całe obejście.
Bielono chałupy, szorowano w izbie podłogi, wszystkie sprzęty, porządkowano szafy z odzieżą, bieliźniarki, skrzynie, wietrzono pierzyny i poduchy, myto statki (naczynia stołowe), prano i prasowano bieliznę i makatki, myto okna i sprzątano podwórza.
Śmieci wyrzucano ukradkiem poza granicę obejścia. W ten sposób rytualnie uwalniano domostwo od robactwa i gryzoni.

Triduum paschalne i ludowe zwyczaje w Wielkim Tygodniu

Od Wielkiego Czwartku rozpoczyna się Triduum Paschalne i trwa do Wielkiej Soboty.
Liturgia Wielkiego Czwartku jest niezwykła, bo na pamiątkę niezwykłych wydarzeń w Wieczerniku. W kościołach święci się oleje, kapłan obmywa wiernym nogi, tak jak czynił to Chrystus, obmywając nogi Apostołom.
Podczas uroczystej mszy biją wszystkie dzwony, by potem zamilknąć i odezwać się dopiero w Wielką Sobotę wieczorem. Cichną też organy, nie słychać dzwonków przy ołtarzu, bo zastąpione zostały drewnianymi kołatkami.
Po obrządku liturgicznym z ołtarza zdjęte zostają obrus, krzyż i świece na pamiątkę obnażenia Chrystusa. Ministranci i męska młodzież chodziła dawniej od domu do domu, kołatkami obwieszczając czas umartwiania i żałoby.

Dawniej wieczorem lub rankiem w Wielki Piątek stosowano powszechnie obrządek zwany Bożymi Ranami. Polegał on na smaganiu wszystkich domowników gałązkami agrestu dla upamiętnienia biczowania Pana Jezusa. Jeszcze dzisiaj, szczególnie na wsi, zwyczaj ten jest żywo kultywowany.

Oprócz obrzędów kościelnych, każdy dzień ostatniego tygodnia postu obfitował w zwyczaje, których korzenie sięgają czasów pradawnych, oparte są na mądrości ludowej i obserwacji przyrody. Dziewczęta zajmowały się barwieniem jajek (kraszanek), które farbowane były na całej powierzchni jednakowym kolorem przez zanurzanie ich w barwniku. Kolory uzyskiwano za pomocą naturalnych barwników.
Żółty kolor otrzymywano z liści brzozy, olchy, kory szakłaka, młodej jabłoni, drewna morwy, łusek cebuli lub igieł modrzewiowych.
Czerwień uzyskiwano z marzanny, kory kruszyny i dębu, olchowych szyszek, owocu czarnego bzu i suszonych jagód.
Pomarańczowy nasze prababcie wyczarowywały z marchwi i dyni w połączeniu z innymi barwnikami (np. czerwienią).
Brązową barwę otrzymywano z łupin orzechów, igliwia jodły. Aby uzyskać ciemny brąz – wzmacniano go korą dębu i olchy.
Niebieski barwnik przyroda ofiarowała owocami tarniny. W połączeniu z czerwonym barwnikiem otrzymywano odcienie fioletu.
Zieleń – to sok z pokrzywy, niektórych traw i ozimin oraz liści barwinka. Tych samych barwników używały Borowiaczki do farbowania tkanin i nici.
Wywary przygotowywano bardzo starannie z surowców gromadzonych przez cały rok. Intensywność kolorów na jajkach uzyskiwano przez wielokrotność zanurzania, czas kąpieli, temperaturę i gęstość wywaru. Gotowe, pokolorowane jajka powlekano cienką warstwą oleju i polerowano, co nadawało im trwałość i elegancję. Kraszanki zdobiono też kolorowymi szlaczkami i kwiatkami. Na jednobarwnych jajkach wydrapywano ostrym narzędziem (grubą cerówką lub szpikulcem) drobne wzorki. Jajka farbowano też kolorowymi papierkami (bibułką). Zdobienia te charakterystyczne były dla pogranicza borowiacko-kociewskiego.

Dzisiaj, oprócz kraszanek, na naszych stołach wielkanocnych zobaczyć możemy pisanki, oklejanki oraz jajka zdobione najróżniejszymi, wymyślnymi technikami. Jest to wynik wzajemnego przenikania zwyczajów między regionami, komunikacji międzyludzkiej, również za sprawą kolorowej prasy i telewizji.
W Wielki Czwartek sadzono w sadach drzewka owocowe, a w ogrodach, skrzynkach i w doniczkach kwiaty. Dziewczęta obmywały w strumykach twarze, uważając, że woda w tym dniu nabiera niezwykłej mocy, dodając dziewczętom gładkości.

Wielki Piątek to najsmutniejszy dzień w roku. Każdy wierzący wstępuje do ciemnego i cichego kościoła, by chociaż na chwilę pomodlić się pod krzyżem. Odprawiana jest też uroczysta uliczna Droga Krzyżowa. Poszczególne stacje stanowią bramy kościelne, Boże Męki i cmentarze. Tradycją wywodzącą się z dawnych misterii Drogi Krzyżowej jest zakończenie Liturgii Męki Pańskiej – odsłonięcie Grobu Pańskiego. Jeszcze dzisiaj w niektórych parafiach, tak jak dawniej, przy ukwieconym grobie wystawiana jest warta, a wierni adorują go przez całą noc. Zazwyczaj wartownicy to strażacy w galowych mundurach i w paradnych hełmach na głowie. Wierzący tłumnie, całymi rodzinami, odwiedzają grób Pana Jezusa w kolejnym dniu Wielkiego Tygodnia.

Trzeci dzień Triduum – to Wielka Sobota z Wigilią Paschalną w Wielką Noc. Jest to dzień święceń: rano – wody, w południe – pokarmu, wieczorem – ognia. Obecnie wodę i ogień święci się razem podczas wieczornego nabożeństwa. Przed kościołem pali się ognisko z gałęzi tarniny i szakłaku ciernistego. Palący się ogień święcony jest przez kapłana. Dawniej żarzące się polana lub węgielki zabierano do domów, ponieważ przed wyjściem do kościoła wszystkie domowe paleniska zostały wygaszone. Rozpalony na nowo ogień miał magiczną, oczyszczającą moc, tak jak ogniska rozpalane na rozstajach dróg wokół wsi i osad ludzkich. Miały one według pradawnych wierzeń bronić przed złymi duchami, a popiół z ugaszonego ogniska rozsypany po polu chronił plony przed gradobiciem. Poza kościelnym i ludowym symbolizmem ognia również wodzie przypisywano magiczną moc. Rytualne kąpiele, obmywanie się w strumieniu lub jeziorze miały chronić przed chorobami skóry i oczu.

Od wczesnego ranka kobiety zajęte były przygotowywaniem święconki. Koszyki musiały być ozdobione bukszpanem, palemkami, serwetkami i wstążkami. W koszyku musiało znaleźć się obowiązkowo siedem potraw: chleb, baranek z masła, przyprawy (sól i chrzan), wędlina, ser, wypieki (baba drożdżowa) i jajka. Oprócz tego mogły być święcone inne smakołyki. Pierwotnie do kościoła zanoszono jedynie baranka z masła.
Chleb – symbol nad symbole – Ciało Chrystusa, Jajko – dowód odradzającego się życia, Sól – minerał życiodajny, Wędlina – symbolizuje zdrowie i dostatek, Ser – współistnienie człowieka i przyrody, Chrzan – siła i krzepa, Ciasto drożdżowe – symbol doskonałości.
Święcenie jadła odbywało się w kościele lub przed kościołem. W majętnych domach, szczególnie w pałacach i dworach, święcenie pokarmów odbywało się na dziedzińcu, gdzie przy suto zastawionym stole zbierała się cała społeczność – państwo, służba z rodzinami i parobcy.
Po pierwszej święconce, około godziny 12, ustawał post i można było już spróbować przygotowanych smakołyków, jednak w większości domów post obowiązywał do wieczora.

Wielki Tydzień to również okres związany z obserwacją pogody. Gdy w Wielki Piątek padał deszcz, mówiono, że niebo płacze; deszcz w Wielki Piątek – mokre lato, słońce zaś zapowiadało pogodę i dobre plony.
Nasi przodkowie – pradawni Słowianie, nim Kościół uporządkował czczenie kultu zmarłych, obchodzili w tym czasie swoje święto zaduszne. Wierzono także, iż w tych dniach domy odwiedzane są przez drobne duszki opiekujące się zagrodami. Zostawiano im na piecu okruchy chleba i inne resztki jadła. Duszki zamieszkiwały zapiecki, miały też swoje kryjówki w stodołach i oborach.

Wielki Tydzień we wspomnieniach

Obchody Wielkiego Tygodnia w Tucholi na początku XX wieku i pierwszej jego połowie w opisie sporządzonym przez Marię Trzcińską nie różnią się od tradycyjnych, przypisanych temu okresowi roku obrzędowego.
Podkreśla ona jednak w nim głównie religijną stronę obrządków:
W Wielki Czwartek we wszystkich kościołach przestają bić dzwony, organy milkną do chwili Rezurekcji. W Wielki Piątek, miast dzwonów kościelnych, słychać klekotki czyli kołatki. Jest to zwykle czworokątna deseczka, w której środku wmontowano coś w rodzaju ruchomego młoteczka, a od spodu jest rączka, jak przy pędzlu do bielenia. Przy poruszaniu młoteczek uderza w deseczkę i wywołuje dźwięk klekotania (…).
W Wielki Piątek w niektórych rodzinach jeszcze do dziś dnia istnieje zwyczaj Bożych Ran. U nas w domu ojciec mój stosował ten zwyczaj względem nas wszystkich, tj. Mamusi, nas dzieci a także służby. Było to takie smaganie, coś w rodzaju dyngusu. Jest to na pamiątkę poniesionych ran Chrystusa.
(…) Od Wielkiego Piątku (…) do chwili Rezurekcji lud chodzi do kościoła, by pokłonić się i adorować Chrystusa ukrzyżowanego.
W naszym kościele jest grób w prawym ołtarzu Matki Boskiej Szkaplerznej. Znajduje się w nim figura Chrystusa spoczywającego w grobie, w naturalnej wielkości dorosłego człowieka. W tym okresie ołtarz po prostu tonie w morzu kwiatów ofiarowanych przez parafian, a niezliczona ilość świateł i świec sprawia, że wszystko wokoło wydaje się żywe i jakby tajemnie oddychając.
W Wielką Sobotę za czasów Polski przedwrześniowej przygotowywaliśmy małe koszyki, do których kładło się (…) od wszystkiego po trochu, a więc nie tylko jajka, ale też kawałek szynki, kiełbasy, masła i chleba. Wszystko to przybrano pięknie zielonymi gałązkami (…) i z tym posłano dzieci do kościoła (…) gdzie ksiądz święci dary.

Hanna Szymanderska w opisie zwyczajów świątecznych (Wielkanoc) podaje, że na Pomorzu specjalne wielkanocne wyroby – kiełbasy i wędliny przygotowywali rzeźnicy i masarze:
(…) Z wielką niecierpliwością oczekiwano na świąteczne kiełbasy i szynki, czekając zakończenia postu. W okresie międzywojennym na Pomorzu było to południe (12 godz.) w Wielką Sobotę.
Wtedy np. w Tucholi odbywał się przemarsz po rynku panów opasanych parówkami lub knebloszką (kiełbasą czosnkową).

Wielkanocny porządek w domach i w sercach

O północy w Wielką Sobotę kończył się Wielki Tydzień. Wszystkie chałupy i obejścia posprzątane, w domu nowy ogień i święcona woda, pobielone ściany, gotowe smakołyki i serca ludzkie oczyszczone pokutą.
Można było już tylko czekać na godzinę Zmartwychwstania Chrystusa, która jest nieznana i na zawsze pozostanie wielką tajemnicą.

 

Tekst został udostępniony dzięki uprzejmości Borowiackiego Towarzystwa Kultury w Tucholi

Borowiackie Towarzystwo Kultury to organizacja kulturalna, która powstała w Tucholi i działa nieprzerwanie od 1963r.
Towarzystwo prowadzi działalność związaną z promocją regionu Borów Tucholskich i kultury borowiackiej, edukacją regionalną, a także działalność wydawniczą.
Dzięki zaangażowaniu członków towarzystwa, na przestrzeni lat odbył się szereg wydarzeń kulturalnych, ukazało się wiele publikacji o tematyce regionalnej oraz odbyły się różnorodne zajęcia edukacyjne dla młodzieży.

Zachęcamy do śledzenia działalności BTK na stronie Towarzystwa w portalu Facebook.