Legenda o jeziorze w Kęsowie

Kęsowskie jezioro

Legenda jeziora w Kęsowie

W pobliżu Kęsowa, w powiecie tucholskim, położone jest jezioro o powierzchni 23 hektarów. Na jego miejscu stał niegdyś piękny i okazały zamek, którego właścicielem był pewien naczelnik plemienia. Był to zatwardziały poganin, człowiek marnotrawny i bezwzględny. Swoich poddanych, którzy przyjęli niedawno wiarę chrześcijańską, gnębił na wszelkie możliwe sposoby. Czuł się panem ich życia i śmierci. Poddam musieli oddawać mu większość swoich plonów i pozyskaną w czasie polowań zwierzynę. Wszystko to naczelnik marnotrawił na licznych hulankach ze swoimi kompanami. Pewnego dnia na zamku odbywała się kolejna uczta. W biesiadnej sali rozbrzmiewały głośne i dzikie pieśni, a puchary uczestników uczty na suto zastawionych stołach napełnione były trunkiem. Wtem o północy zerwała się tak gwałtowna burza, że nawet solidne zamczysko zadrżało w swoich posadach

Przestraszeni goście zamilkli i zbledli, lecz pan na zamku dodawał im otuchy i zachęcał do dalszej zabawy. Używał przy tym niewybrednych słów i złorzeczył prawdziwemu Bogu. Pochwycił też stojący na stole puchar i w obelżywych słowach zaczął szydzić z gniewu niebios. W tym momencie uderzył piorun i zapaliła się górna wieża, a cały zamek zaczął się chwiać. Zaraz potem rozwarła się ziemia i gród zniknął w powstałej rozpadlinie, którą wypełniła woda. Przerażeni goście szukali ratunku w ucieczce, lecz znaleźli śmierć w wodzie zalewającej rozwartą ziemię. Wkrótce wielkie masy wody zakryły też najwyższą z zamkowych wież.

Przez wiele lat po tym wydarzeniu z głębin powstałego tutaj jeziora dochodziły rozpaczliwe głosy wołające: Módlcie się za nami i ratujcie nas!

Na podstawie: R.A. Regliński, „Legendy Borów Tucholskich”, wydawnictwo Region, Gdynia 2001 oraz M. Ollick „Maltych i grapa” wydawnictwo LOGO, Tuchola 2007

Dodaj komentarz